Święty Antoni z Padwy urodził się w 1195 roku w Lizbonie. Był franciszkaninem, wybitnym kaznodzieją i jednym z najbardziej ukochanych świętych Kościoła. Zasłynął niezwykłą znajomością Pisma Świętego, gorliwością w głoszeniu Ewangelii oraz wielką troską o ludzi ubogich i zagubionych duchowo. Zmarł mając zaledwie 36 lat, a już rok później został ogłoszony świętym.
W tradycji wiernych Święty Antoni nazywany jest „Świętym od rzeczy zagubionych”. Przypomina jednak nie tylko o odnajdywaniu zagubionych przedmiotów, ale także o odnajdywaniu tego, co człowiek łatwo traci w codziennym życiu wiarę pokoj serca, uczciwość i bliskość z Bogiem.
Relikwie Świętego Antoniego obecne w naszym sanktuarium przypominają o wartości wypowiadanego słowa, odpowiedzialności za świadectwo życia oraz o tym, że Ewangelia głoszona z prostotą i prawdą ma moc przemieniać ludzkie serca.

Miłosierdzie, które nie zamknęło się w pałacu.
Urodziła się 7 lipca 1207 roku w Pressburgu (dzisiejsza Bratysława) jako córka króla Węgier Andrzeja II. Od najmłodszych lat wychowywana była w blasku dworu, lecz jej serce nie przywykło do przepychu. Elżbieta szybciejrozpoznawała Chrystusa w ubogim niż w królewskich salach.Wydana za mąż za Ludwika IV, landgrafa Turyngii, stała się żoną i matką, która nie oddzielała miłości do Boga od codziennych obowiązków. Jej małżeństwo było rzadkim darem jedności — wspólnie z mężem otwierała pałacowe bramy dla chorych, głodnych i odrzuconych. Gdy nosiła w koszu chleb dla ubogich, tradycja mówi, że w jej rękach zamieniał się on w róże — znak miłości, której świat nie potrafił pojąć. Po przedwczesnej śmierci męża została pozbawiona władzy i dóbr. Przyjęła to ogołocenie bez buntu, wybierając drogę jeszcze większej prostoty. Jako tercjarka franciszkańska zamieszkała w Marburgu, gdzie służyła chorym jak najuboższym z Chrystusowych braci. Tam oddała się całkowicie miłosierdziu. Zmarła młodo, 17 listopada 1231 roku, mając zaledwie 24 lata. Jej grób w Marburgu stał się miejscem licznych pielgrzymek, a relikwie świętej szybko rozeszły się po Europie jako znak żywej miłości wcielonej w czyn. Obecność relikwii św. Elżbiety Węgierskiej w naszym sanktuarium przypomina, że świętość nie polega na ucieczce od świata, lecz na przemianie codzienności w dar. Jej życie jest cichym wezwaniem: zobacz Chrystusa w potrzebującym, a twoje serce stanie się Jego królestwem..

Kapłan, którego nie złamała przemoc
Urodził się 30 listopada 1591 roku w Strachocinie, na ziemiach Rzeczypospolitej. Andrzej Bobola dorastał w czasach niepokoju religijnego i społecznego, gdy granice wiary i władzy często splatały się z cierpieniem. Jako młody jezuita wybrał drogę wymagającą — drogę misjonarza, który nie szuka bezpieczeństwa, lecz prawdy.
Przemierzał wsie Polesia i Litwy, głosząc Ewangelię z prostotą i gorliwością. Jego słowo było jasne, a serce odważne. Nie nawracał siłą — przyciągał świadectwem życia. Dla jednych był pasterzem, dla innych zagrożeniem, bo prawda, którą niósł, nie pozwalała pozostać obojętnym . Wvczasie powstania kozackiego został pojmany i poddany okrutnym torturom. 16 maja 1657 roku, w Janowie Poleskim, oddał życie w sposób, który wstrząsnął nawet Kongregację badającą Jego życie w procesie beatyfikacyjnym, mówili od czasów pierwszych chrześcijan, tak okrutnego męczeństwa nie spotkaliśmy. Jego ciało zostało zmasakrowane, lecz duch pozostał niezłomny. Śmierć Boboli stała się ziarnem, którego wyrastała nadzieja. Po latach jego nienaruszone ciało odnaleziono jako znak Bożej obecności. Dziś główne relikwie św. Andrzeja Boboli spoczywają w sanktuarium w Warszawie, a jego kult obejmuje całą Polskę, która czci go jako patrona jedności i pokoju. Pracował również w Łomży, w nieistniejącym kościele św. Stanisława Kostki, dlatego jest też Patronem naszej diecezji łomżyńskiej.
Obecność relikwii św. Andrzeja Boboli w naszym sanktuarium przypomina, że wiara zakorzeniona w Chrystusie nie cofa się przed cierpieniem. Jego życie woła do sumień: prawda nie potrzebuje przemocy,
ale zawsze wymaga odwagi. Bobola pozostaje świadkiem, że miłość do Kościoła może być silniejsza niż strach przed śmiercią.

Bosy król, niosący swój największy skarb – Koronę Cierniową.
Urodził się 25 kwietnia 1214 roku w Poissy pod Paryżem, jako syn króla Ludwika VIII i bł. Blanki Kastylijskiej — kobiety głębokiej wiary, która nauczyła go, że lepiej umrzeć, niż obrazić Boga ciężkim grzechem. Już od młodości Ludwik nosił w sercu przekonanie, że władza nie jest przywilejem, lecz służbą. Koronowany na króla Francji w 1226 roku, rządził nie z tronu pychy, lecz wpatrzony w Ukrzyżowanego. Był władcą sprawiedliwym, troszczącym się o ubogich, sieroty i chorych. Sam usługiwał trędowatym, a w jego pałacu Ewangelia była prawem wyższym niż polityka. Sprawiedliwość łączył z miłosierdziem, a prawo z modlitwą. Jego serce szczególnie biło dla tajemnicy Męki Chrystusa. To on sprowadził do Paryża relikwie Korony Cierniowej, budując dla nich Sainte-Chapelle — klejnot wiary ukryty w kamieniu i świetle. Dla Ludwika Krzyż nie był symbolem, lecz drogą, którą trzeba iść do końca. Dwukrotnie wyruszał na wyprawy krzyżowe — nie z żądzy chwały, lecz z pragnienia obrony chrześcijan i miejsc świętych. Podczas ostatniej z nich, wyczerpany chorobą i trudami drogi, zmarł 25 sierpnia 1270 roku pod murami Tunisu, leżąc na popiele w kształcie krzyża, modląc się psalmami. Odszedł jak
pielgrzym, nie jak monarcha.Jego główne relikwie spoczywają dziś w bazylice Saint-Denis pod Paryżem, nekropolii królów Francji — jako świadectwo, że świętość może zamieszkać także w pałacach władzy.
Obecność relikwii św. Ludwika IX w naszym sanktuarium przypomina, że Ewangelia nie zna wyjątków ani stanów uprzywilejowanych. Jego życie woła przez wieki: rządź sobą, zanim będziesz rządził innymi; służ, a twoja władza stanie się drogą do Boga.

Mała droga, która prowadzi prosto do serca Boga
Urodziła się 2 stycznia 1873 roku w Alençon we Francji jako Marie-Françoise-Thérèse Martin, w domu, gdzie wiara była codziennością, a miłość — językiem serca. Od najmłodszych lat nosiła w sobie pragnienie świętości, nie wielkiej w oczach świata, lecz całkowitej w oczach Boga. W wieku zaledwie 15 lat wstąpiła do karmelu w Lisieux, wybierając życie ukryte, ciche i pozornie nieznaczące. Nie dokonywała wielkich dzieł, nie opuszczała murów klasztoru, a jednak jej dusza przemierzała świat. Teresa odkryła „małą drogę” — drogę duchowego dziecięctwa, polegającą na bezgranicznej ufności i oddaniu się Bożej miłości w najdrobniejszych gestach codzienności. Jej życie było naznaczone cierpieniem, niezrozumieniem i chorobą. Umierała powoli, doświadczając duchowej nocy, w której nie czuła pociech, lecz trwała wiernie. Zmarła 30 września 1897 roku, mając zaledwie 24 lata, wypowiadając słowa pełne nadziei i miłości. Jej krótka droga okazała się szeroką bramą dla
milionów serc. Jej ciało spoczywa dziś w bazylice w Lisieux, która stała się miejscem pielgrzymek ludzi prostych i uczonych, silnych i słabych. Obecność relikwii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w naszym sanktuarium przypomina, że świętość nie wymaga wielkich czynów, lecz wielkiej miłości. Jej życie jest szeptem Boga do ludzkiego serca: pozwól się kochać, a wszystko stanie się drogą do nieba.
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus, zwana także Małą Tereską (dla odróżnienia od św. Teresy z Avila, zwanej Wielką) albo Teresą z Lisieux, urodziła się w Alencon (Normandia) w nocy z 2 na 3 stycznia 1873 r. jako dziewiąte dziecko Ludwika i Zofii. Kiedy miała 4 lata, umarła jej matka. Wychowaniem dziewcząt zajął się ojciec. Teresa po śmierci matki obrała sobie za matkę Najświętszą Maryję Pannę. W tym samym roku (1877) ojciec przeniósł się z pięcioma swoimi córkami do Lisieux. W latach 1881-1886 Teresa przebywała u sióstr benedyktynek w Lisieux, które w swoim opactwie miały także szkołę z internatem dla dziewcząt.
25 marca 1883 r. dziesięcioletnia Teresa zapadła na ciężką chorobę, która trwała do 13 maja. Jak sama wyznała, uzdrowiła ją cudownie Matka Boża. W roku 1884 Teresa przyjęła pierwszą Komunię świętą. Odtąd przy każdej Komunii świętej powtarzała z radością: "Już nie ja żyję, ale żyje we mnie Jezus". W tym samym roku otrzymała sakrament bierzmowania.
Przez ponad rok dręczyły ją poważne skrupuły. Jak sama wyznała, uleczenie z tej duchowej choroby zawdzięczała swoim trzem siostrom i bratu, którzy zmarli w latach niemowlęcych. W pamiętniku zapisała, że w czasie pasterki w noc Bożego Narodzenia przeżyła "całkowite nawrócenie". Postanowiła zupełnie zapomnieć o sobie, a oddać się Jezusowi i sprawie zbawienia dusz. Zaczęła odczuwać gorycz i wstręt do przyjemności i ponęt ziemskich. Ogarnęła ją tęsknota za modlitwą, rozmową z Bogiem. Odtąd zaczęła się jej wielka droga ku świętości. Miała wtedy zaledwie 13 lat.
Rok później skazano na śmierć głośnego bandytę, który był postrachem całej okolicy, Pranziniego. Teresa dowiedziała się z gazet, że zbrodniarz ani myśli pojednać się z Panem Bogiem. Postanowiła zdobyć jego duszę dla Jezusa. Zaczęła się serdecznie modlić o jego nawrócenie. Ofiarowała też w jego intencji specjalne pokuty i umartwienia. Wołała: "Jestem pewna, Boże, że przebaczysz temu biednemu człowiekowi (...). Oto mój pierwszy grzesznik. Dla mojej pociechy spraw, aby okazał jakiś znak skruchy". Nadszedł czas egzekucji, lecz bandyta nawet wtedy odrzucił kapłana. A jednak ku zdziwieniu wszystkich, kiedy miał podstawić głowę pod gilotynę, nagle zwrócił się do kapłana, poprosił o krzyż i zaczął go całować. Na wiadomość o tym Teresa zawołała szczęśliwa: "To mój pierwszy syn!"
Święta Teresa z LisieuxKiedy Teresa miała 15 lat, zapukała do bramy Karmelu, prosząc o przyjęcie. Przełożona jednak, widząc wątłą i bardzo młodą panienkę, nie przyjęła Teresy, obawiając się, że nie przetrzyma ona tak trudnych i surowych warunków życia. Teresa jednak nie dała za wygraną; udała się z prośbą o pomoc do miejscowego biskupa. Ten jednak zasłonił się prawem kościelnym, które nie zezwala w tak młodym wieku wstępować do zakonu. W tej sytuacji dziewczyna nakłoniła ojca, by pojechał z nią do Rzymu. Leon XIII obchodził właśnie złoty jubileusz swojego kapłaństwa (1887). Teresa upadła przed nim na kolana i zawołała: "Ojcze święty, pozwól, abym dla uczczenia Twego jubileuszu mogła wstąpić do Karmelu w piętnastym roku życia". Papież nie chciał jednak uczynić wyjątku. Teresa chciała się wytłumaczyć, ale gwardia papieska usunęła ją siłą, by także inni mogli - zgodnie z ówczesnym zwyczajem - ucałować nogi papieża.
Marzenie Teresy spełniło się dopiero po roku. Została przyjęta najpierw w charakterze postulantki, potem nowicjuszki. Zaraz przy wejściu do klasztoru uczyniła postanowienie: "Chcę być świętą". W styczniu 1889 r. odbyły się jej obłóczyny i otrzymała imię: Teresa od Dzieciątka Jezus i od Świętego Oblicza. Jej drugim postanowieniem było: "Przybyłam tutaj, aby zbawiać dusze, a nade wszystko, by się modlić za kapłanów". W roku 1890 złożyła uroczystą profesję. W dwa lata potem po raz ostatni odwiedził siostrę Teresę ojciec. Cierpiał już wtedy na zaburzenia umysłowe, ale rozpoznał córkę i powiedział do niej na pożegnanie: "W niebie". Przełożona poznała się na niezwykłych cnotach młodej siostry, skoro zaledwie w trzy lata po złożeniu ślubów wyznaczyła ją na mistrzynię nowicjuszek. Obowiązek ten Teresa spełniała do śmierci, to jest przez cztery lata.
W zakonnym życiu zadziwiała jej dojrzałość duchowa. Starała się doskonale spełniać wszystkie, nawet najmniejsze obowiązki. Nazwała tę drogę do doskonałości "małą drogą dziecięctwa Bożego". Widząc, że miłość Boga jest zapomniana, oddała się Bogu jako ofiara za zbawienie świata. Swoje przeżycia i cierpienia opisała w księdze Dzieje duszy.
Święta Teresa z LisieuxZanim zapadła na śmiertelną chorobę, Teresa była wyjątkowo surowo traktowana przez przełożoną, która uważała, że dziewczyna lekkomyślnie i niepoważnie zgłosiła się do Karmelu. Jej stały uśmiech brała za lekkie traktowanie swojej profesji. Także zakonnica, którą się s. Teresa opiekowała z racji jej wieku i kalectwa, nie umiała zdobyć się na słowo podzięki, ale często ją rugała i mnożyła swoje wymagania. Teresa cieszyła się z tych krzyży, bo widziała w nich piękny prezent, jaki może złożyć Bogu.
Na rok przed śmiercią zaczęły pojawiać się u Teresy pierwsze objawy daleko już posuniętej gruźlicy: wysoka gorączka, osłabienie, zanik apetytu, a nawet krwotoki. Pierwszy krwotok zaalarmował klasztor w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek. Mimo to siostra Teresa spełniała nadal wszystkie zlecone jej obowiązki: mistrzyni, zakrystianki i opiekunki jednej ze starszych sióstr. Zima w roku 1896/1897 była wyjątkowo surowa, klasztor zaś był nie ogrzewany. Teresa przeżywała prawdziwe tortury. Nękał ją uciążliwy kaszel i duszność. Przełożona zlekceważyła jej stan. Nie oddano jej do infirmerii ani nie wezwano lekarza. Uczyniono to dopiero wtedy, kiedy stan był już beznadziejny. Jeszcze wówczas zastosowano wobec chorej drakońskie środki, takie jak stawianie baniek. Z poranionymi plecami i piersiami musiała iść do normalnych zajęć i pokut zakonnych, nawet do prania. Do infirmerii posłano ją dopiero w lipcu roku 1897, gdzie po kilkunastu tygodniach niezwykłych mąk 30 września 1897 roku zmarła, zapowiedziawszy: "Chcę, przebywając w niebie, czynić dobro na ziemi. Po śmierci spuszczę na nią deszcz róż".
Święta Teresa z LisieuxPius XI beatyfikował ją w 1923 r., a już w dwa lata później - kanonizował. W 1927 r. ogłosił ją, obok św. Franciszka Ksawerego, główną patronką misji katolickich. W roku 1890 bowiem - a więc jeszcze za życia Teresy - klasztor w Sajgonie zamierzał otworzyć w Hanoi drugi klasztor karmelitanek na ziemiach wietnamskich. W tej sprawie zwrócono się do klasztoru macierzystego w Lisieux o pomoc. Siostry zamierzały wysłać pomoc także w personelu. Wśród pierwszych ochotniczek była także siostra Teresa od Dzieciątka Jezus. Ustalenia trwały jednak zbyt długo; Teresa zachorowała i zmarła.
W roku 1944 Pius XII ustanowił św. Teresę drugą, obok św. Joanny d'Arc, patronką Francji. W 1997 r., w 100. rocznicę śmierci św. Teresy, papież św. Jan Paweł II ogłosił ją doktorem Kościoła - razem z Teresą z Avili i Katarzyną ze Sieny. Św. Teresa z Lisieux jest patronką zakonów: karmelitanek, teresek, terezjanek; archidiecezji łódzkiej.
W ikonografii św. Teresa przedstawiana jest na podstawie autentycznych fotografii. Jej atrybutami są: Dziecię Jezus, księga, pęk róż, pióro pisarskie.
Żródło: brewiarz.pl
